niedziela, 17 listopada 2013

Diabelski finał

Ostatni rozdział przedstawiam Wam (prócz epilogów). Generalnie dużo błędów jest bo tak i już.
Czytajcie, komentujcie... enjoy :]

Długo nie było, bo się skończyło, nie chciełyśmy konczyć... ale tak to w życiu bywa, że wszystko co miłe gdy zbyt długo przebywa, robi się nudne i przeciągnięte. Więc to prawie koniec - to nasze słowa święte.

* * *

Przebieralnia:

-Nie szarp się Granger, bo niechcący mnie zadrapiesz i będzie tragedia! Ja jestem nieskazitelny!
-Raczej bezczelny, głupi, telniony, zakochany w sobie...
-Och maleńka! Tak! Jeszcze! Ale to może za chwilę, poczekaj z komplementami aż rzucę zaklęcie wyciszajace – poprosił Draco, prowadząc Hermionę za kotary przebieralni.
-Na Godyrka Malfoy! Czemu ty mnie tak wkurzasz?!
-To nie wkurzanie, tylko pociąganie! Jaramy się wzajemnie, przyznaj to – Draco pochylił się nad nią.
-Jarają to się twoje kudły, jak je za długo traktujesz utleniaczem! Puść mnie!
-Spokojnie ognista Gryffoneczko, bo spłoniecz nim odpale...
-...kolejny kiepski dowcip? - Hermiona uśmiechnęła się wrednie.
Draco przyparł wciągnął ją do jednej z przebieralni i zasunął za nimi zasłonkę, po czym przyparł ją do ścianki.
-Będziesz moja słonko, moja ty słodka zielona koronko... - wyszeptał, pochylając się nad nią.
-Nigdy Malfoy!
-Wiesz, że przegrasz, nie zakładaj się ze mną... - mruknął, nim ją pocałował.
Hermiona chciała zaprotestować, ale jego słodki pocałunek był taki cudowny, że dosłownie się rozplynęła jak mleczna czekolada pozostawiona zbyt długo na słoneczku.
-Widzisz, pasujemy do siebie... jak Snape do eliksirów, Dubledore do cytrynowych dropsów, a ta wariatka Lovegood do budyniu... to nasze przeznaczenie.
-Przestań bredzić Malfoy! Ty i ja, to jak Snape i szampon, Filch i brud oraz McGonagall i poczucie humoru! Tego nie da się pogodzić!
-A ja wiem, że się da! Ja jestem Malfoy i ja zawsze wszystko wiem najlepiej!
-Tak? A pamiętasz jak na transmutacji nie wiedziałeś kto...
-Granger! Będziesz moja, czy tego chcesz czy nie! Wcześniej zjem gumochłona, popije bezalkoholową whisky i przyznam Longobottomowi, że jest w czymś lepszy ode mnie nim ci odpuszczę!
-To się nie uda! - narzekała Miona.
-Uda... bo masz boskie uda... - wymruczał Draco, nim znów ją pocałował, sprawiając tym, że rozgrzała się jak kociołek na ogniu.
-Dobra, spróbujemy... dżemy... oboje lubimy dżemy, widziałam przy śniadaniu. Mamy jakieś podstawy... - jęczała Hermiona, gdy Draco zaczął namiętnie całować podpore jej mądrej głowy... czyli szyję.
-Zaraz ci pokaże co jeszcze lubimy... gdzie te moje koronki?


Prysznic:

-Aaaa Zabini! Ta woda jest zimna! - darła się Ginny, gdy Blaise wepchnął ją pod prysznic.
-I musi być, żebyśmy nie byli zbyt rozgrzani zanim trochę pogadamy – zamruczał Zabini, zdejmując swoją przemoczoną koszulę i sięgając po przesiąknięta bluzkę Rudej.
-Puść mnie świnio! Nie jestem jakąś pierwszą, lepszą byś mógł mnie macać!
-Wiem o tym księżniczko, po prostu nie chce, by ta śliczna bluzka się zniszczyła – skłamał, wyrzucają za siebie jej okrycie niczym bezużyteczną szmatę.
-Nie gap się! - nakazała Ginny, zakrywając się rękami
-Po to mam oczy...
-Bo ci gumochłon w nie skoczy!
-Ginny, słodka Ginny, nigdy nie będziesz zabawniejsza niż twój Zabini – wyszeptał przysuwając się do niej.
-Jaki ty jesteś pewny siebie! Posłuchaj no ty Diable wcielony!
-Oj wciele, wciele w życie kilka pomysłów i to zaraz...
-Nie zbliżaj się, ty... ty... umm... - Blaise pocałował ją namiętnie, a Ginny zmiękły kolana, jakby ktoś użył na niej zaklęcia galarewatych nóżek.
-I jak? Czy to nie był twój najlepszy pocałunek w życiu? - zapytał.
-Ummm taaak... co? Nie, wcale nie! Był okropny! Jakbym całowała się z garborożcem!
-Nie wiedziałam, że taka z ciebie znawczyni kochanie, ale sprawię, że wcześniej czy później będziesz pamiętała tylko mnie i moje słodkie cmokasie.
-Spadaj złamasie! Jesteś... - Ginny niestety nie powiedziała nic więcej, bo Diabeł uciszył ją kolejnym pocałunkiem.
-I jak było tym razem? - zapytał, odrywając się od niej.
-Fantastycznie... to znaczy fatalnie!
-Nie umiesz kłamać ognista wiewióreczko – Blaise przejechał kciukiem po jej mokrym policzku.
-Nie będę z tobą choćby nie wiem co!
-Tak? A jeśli podam cię do Wizengamotu za to, że spróbowałaś mnie otruć? - Diabeł wyszczerzył się naprawdę wrednie.
-Nie ośmielisz się!
-Nie sprawdzaj tego skarbie, bo możesz żałować bardziej, niż jakbyś pomyliła swój szampon z odżywką utleniającą Malfoy'a, albo swoje płatki z magisterydami Milicenty.
-Zabini, nie zmusisz mnie bym została twoją dziewczyną po przez szantaż! - zawołała.
-Nie skarbie... Zaraz sprawię, że o niczym innym nie pomyślisz, jak tylko o tym, by diabelsko i po uszy wpaść w moje ramiona! - zawołał, nim porwał jej usta do kolejnego piekielnie dobrego pocałunku.

-Nie szarp się! Masz nie równe paznokcie na kciukach! - krzyczała Pansy, trzymając dłoń Neville'a w żelaznym uścisku.
-Nie, nie, nie...aua! Zostaw skórki! Aaaa! - krzyczał Neville piszcząc przy tym, jak dziewczynka.
-Nie piszcz rozmiększona krewetko, jak skończę to wymaźnę bezbarwnym lakierem – planowała mopsica.
-Dlaczego mnie tortorujesz? Co ja ci zrobiłem! - prawie płakał Longbottom.
-Po pierwsze masz okropne pazuryry... a po drugie... Nigdy nie zaprosiłeś mnie na randkę! - zaślipiała Pansy.
-Serio chciałabyś? Ty ze mną? Przecież mnie nie lubisz!
-Jesteś takim cieplutkim miśkiem. Miśkiaczkiem... Misiulkiem...
-Pansy? Dobrze się czu... - niestety Neville nie dokończył, gdyż Pansy rzuciła się na niego, zamykając mu usta pocałunkiem. Nikt nie wiedział, że panna Parkinson od dziecka kochała wręcz takie pyzate miśki jak Lonbottomek słodszy od koszyczka poziomek...

-I jak złapiesz takiego Kosmligosa to wtedy musisz trzymać go w koszyku wyłożonym śluzem z ośmiornicy, bo one bardzo lubią się w nim miziać...
-To bardzo ciekawe co mówisz Luneczko – Harry ledwo panujący nad swoim odruchem wymiotnym, starał się jakoś przeboleć dziwne upodobania jego wybranki.
-No! Mówie ci! To bardzo ciekawe!
Harry zastanowił się nad tym czy warto kontynuować swoją fascynację tą blond Krukonką, jej dziwnymi upodobaniami i zdecydowanie zbyt wielkim pociągiem do budyniu... Spojrzał jednak przez lewe ramię, gdzie właśnie Milicenta Bulstrode napinała do lustra swój poślad, jednocześnie pompując prawego bicepsa podnosząc ławkę, na której siedzieli w czasie posiłków. Przełknął nerwowo ślinę i odwrócił się do Luny i zmusił się do uśmiechu. Już lepiej utunąć w budyniu, niż zostać zmiażdżonym przez mega wyrzeźbiony kilkutonowy pośladek....

-Nie wstydź się centku, to tylko mały węgorz...
-Ale kiedy ja, ja nie umiem! - jąkał się Ron, czerwony na twarzy jak słoik wisienek koktajlowych.
-Daje skarbie! Zrób mi tę przyjemność! - prosił Greg uśmiechając się przymilnie.
-Nie dam rady! Ja się go boje!
-Oj Ronuś! Patrz, to proste! Złap go ooo tak!
-Nie, nie potrafię! Bardzo bym chciał, ale nie mogę! - płakał Ronald.
-Dobrze skarbie. Dziś ja nam zrobie kolację z węgorza. To prawdziwy afrodyzjak skarbie... zjemy, a potem ja pokażę Ci kilka innych zabaw z wężem – Greg pochylił się i pocałował swojego chłopaka z prawdziwie ślizgońską namiętnością.


-Merlinie! Chce stąd wyjść! Wypuście mnie, bo to istne zbiorowisko świrów! - marudził Justine, z rozpaczą wpatrując się w zamknięte drzwi. Były one najciekawszym elementem w wystroju tej sali. Z przebieralni bowiem dobiegały dziwne dźwięki, które bardzo przypominały jęki, a wydawał je głos bardzo przypominający głos Hermiony Granger. Szum wody w łazience, nie był tak duży, by zagłuszyć piski innej gryfonki. Z kuchni słychać było coś jak łomotanie, a Pansy i Neville leżeli pod jednym ze stołów i nawet nie przeszkadzało im to, że wszystko widać. Milly właśnie prowadziła swój bicepsowy romans z lustrem, a Luna i Potter zachowywali się jak para zakochanych z epoki renesansu... grzecznie i nudno, jak w starym romansie. A Justine siedział sam jak ten przysłowiowy palce w beczce oczu traszki i błagał o ratunek, bo jeśli się nie mylił to Wielka Sala za kilka dni może zmienić się w jeden wielki burdel...
Łup! - coś z całej siły walnęło w drzwi, a Justin podskoczył przerażony i z piskiem zdał sobie sprawę z tego, że o mało co nie posikał się w majtki.
-Przesuń się prostaku ja tu czaruje! - krzyknął bardzo wyniosły głos.
-Sam się przesuń zakichany arystokrato, nie umiesz wyczarować nawet głupie iskierki!
-Panowie, proszę się przesunąć, ja tu coś poradzę – odezwał się kobiecy głos.
-Przesuń się paniusiu! Tam są moje dzieci! Ronuś! - to bez wątpienia była Molly Weasley.
-Zachowajmy spokój, na pewno zaraz coś wymyślimy – ładnie odezwała się Cyzia.
-Dość! Przesunięcie się! Rozdupce to bicepsem!
Justine patrzył nieprzytomnym wzrokiem w drzwi, nie wiedząc co począć, jednak po chwili uświadomił sobie, że o to jego modły zostały wysłuchane. Ktoś ich ratował!
-Hej! Chodźcie tu wszyscy! Chyba nasi rodzice są za drzwiami! - wrzasnął co sił w jego puchońskim gardle.
Łup, Łup, Łup, Łup! - i drzwi z impetem wyleciały z zawiasów, a widok za nimi był naprawdę imponujący.

-No i rozdupcyłem – zaśmiał sie tubalnie stary Bulstrode, podobny do swojej córki jak dwa soczyste steki.
-Ale tu kurzu, moja skóra źle to zniesie... - narzekała Narcyza.
-Nie martw się kochana, mam dobrego magokosmetologa – pocieszyła ją pani Zabini.
-Wszystko to jest takie brutalne i pase! Greg! Greguś, gdzie jesteś! Tatuś przyszedł! - krzyknął szanowny pan Goyle.
-Ależ tu jest wyczuwalna magia świątecznego nanusa! - ucieczył się Ksenofilius Lovegood.
-Skończcie opowiadać te pierdolety. Lepiej zawołajcie te nasze swołocz! Neville! Chodź tu chłopcze natychmiast! - starsza, dziarska pani wyglądała na rozłoszczoną.
-Kurczę, śpiesze się na bankiet! Gdzie wszyscy są? Pansiczku? Córeczko? Tatuś się śpieszy!
-Ron! Ginevra! Harry! Hermiona – nawoływali Weasleyowie, lecz nie spodziewali się tego co zaraz przyjdzie im zobaczyć.
Pan Weasley zrobił się czerwony jak po zarzyciu eliksiru ognistego i prawie wybuchł, gdy zobaczył jak jego córka i Zabini wychodzą razem z łazienki. Obydwoje z mokrymi włosami...
Pani Weasley zdobyła się na nerwowy uśmiech, a pani Zabini z miną kwaśną jak po zjedzeniu jednego z dropsów Dumbledora z góry na dół zlustrowała Ginevre.
Hermiona i Draco wypadli razem z przebieralni, w totalnie wygniecionych ciuchach i pozamienianych krawatach. Lucjusz Malfoy na ten widok zachwiał się na nogach i wsparł na swej wyraźnie rozbawionej żonie.
Babcia Nevilla zmarszczyła groźnie brwi i wyjeła ze swojej wielkiej, czerwonej torebki swojego ulubionego zielonego kapcia. Wiedziała, że musi sprawić swojemu wnukowi porządne lanie, za to co zobaczyła pod jednym ze szkolnych stołów.
Pan Parkinson nawet nie spostrzegł, co wyprawia jego córeczka, bo był zajęty skrobanie wiadomości na magiciphonie, by ogłosić na magictwitobooku swoje kolejne spóźnienie na kolejny bankiet.
Pan Bulstrode najwyraźniej dumny z wyczynów córki, szybko dołączył do niej przy lustrze, by móc razem porównać cudnie wyrzeźbione poślady.
Ksenofilius natomiast chętnie dołączył do Harry'ego i Luny w podziwaniu krost na jej dekolcie. Już on wiedział jak wyleczyć to za pomocą śliny dermozjada!

-Narcyzo, kolacja mi zaszkodziła, bo mam omamy. Widzę naszego syna, który trzyma za rękę tę... tę...
-Spokojnie kochanie, mam w torebce magopersen, hokusdeprim i extraspazmine w czarodziejskich kapsułkach, zaraz ci pomogę... - Narcyza usiłowała ratować jakoś męża
-Tato... ona nosi zielone koronki! - jęknął Draco, usiłując jakoś poprawić swój krawat.
Lucjusz jak rażony prądem podniósł się do wyprostowanej pozycji i uśmiechnął się promiennie.
-Panno Granger, zechce pani z nami spędzić święta? - zapytał szczerząc się w uśmiechu.
Narcyza również się uśmiechnęła i pokręciła głową. Znała dobrze te legendę... Tylko ktoś noszący zielone, koronkowe stringi miał wynieść ród Malfoyów do wyżyn wiecznej sławy. Cieszyła się, że tym kimś okazała sie Hermiona... Może wreszcie jej mąż zaprzestanie tych dziwnych, bieliznianych eksperymentów.



-Zabije cie ty, ty...! - krzyczał Artur ruszajac w stronę mokrego gnojka, który trzymał rękę jego córki.
-Spokojnie panie Weasley, proszę nie robić mu krzywdy. Jestem skłonna wypłacić państwu odszkodowanie, za to co zrobił mój syn.
Artur zatrzymał się i spojrzał szeroko otwartymi oczami na panią Zabini.
-Matko, ja chcę ją poslubić. To moja wiewiórka, a ja jestem jej orzeszkiem, albo jak wolisz to mój kociołek, a ja jestem jej płomieniem...
-Błagam, dość – poprosiła Molly zakrywając usta dłonią.
-Niczego cię nie nauczyłam? Małżeństwo miałeś zawierać tylko z bogatymi, a potem szybko... - matka Blaisea przypomniała sobie chyba co chce powiedzieć.
-Sprawnie załatwiać sobie powiększony wyciąg w banku? Ja tak nie chce! Chce wracać do domu i widzieć moją Wiewiórkę przy garkach, gotującą mi kluski, albo kotlety!
-Co? Chyba zwariowałeś, ja nie gotuje! - krzyknęła Ginny.
-Świetnie. Dziewczyna mojego syna, ma większe jaja niż on. A myślałam, że tylko syn Goyla jest taki babski – krzywiła się pani Zabini.
-A właśnie! Gdzie jest Greguś? - zainteresował się stary Goyle.
-I Ron! Gdzie jest Ron?
Hermiona, Draco, Ginny, Blaise i Justine jak na komendę spojrzeli w stronę kuchni, z której wciąż dochodziło łomotanie... A co działo się dalej, niech bajką w wyobraźni wszystkich pozostanie :)

74 komentarze:

  1. Szkoda, że to koniec.. I szkoda, że musieliśmy czekać na niego, aż tak długo, ale cóż, rozumiem Was.
    Koniec- jak to koniec- oczywiście szczęśliwy, a to co się działo dalej, możemy sobie wyobrazić.
    Dziękuję, że zabrałyście mnie w taką fajną podróż, bo nie raz płakałam ze śmiechu.. I na pewno nie raz do niego wrócę :)
    Chyba tyle.

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  2. KOCHAM TO <3
    Jędza

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak jak ubolewam nad tym że to już koniec .
    Aż mi się łezka w oku kręci . Mam nadzieje że jeszcze kiedyś do tego wrócicie , jest , był i będzie MEGA !
    Licze że za jakiś czas napiszecie coś wspólnie ;*
    buziaki !!♥

    OdpowiedzUsuń
  4. To już koniec? :'(
    Nie niemożliwe. Nie chcę. Ja CHCĘ więcej!
    Dziękuje Wam za ten blog.
    Ann
    http://hermione-and-draco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko nie mogę. Zaraz umrę ze śmiechu! Zakończyłyście tę historię w najlepszy sposób pod słońcem!! Mam nadzieję że wasze pomysły na takie komedie nigdy się nie skończą. :D
    Pozdrowienia z podłogi i weny weny!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Świetnie, genialnie.
      A ja się wciąż śmieję...

      Usuń
  7. Hahahahahahahahahahahahah,boże pozdro z podłogi.
    Rozwaliłaś mnie tym rozdziałem,teksty Diabła,reakcja Malfoya,Pansy i Neville....bosko.
    Szkoda,że tak szybko się to skończyło,mam nadzieje,że epilog będzie dłuuuugi i tak samo piękny i cudowny jak pozostałe rozdziały.
    Mam nadziej,że kiedyś będzie blog podobny do tego i z tą samą dawką humoru.
    Pozdrawiam i życzę weny !

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaaaaaaaaaaaaa! <3
    Uwielbiam Was za ten blog po prostu!
    Wyszło Wam to tak świetnie, ze w ciągu pięciu minut to przeczytałam i pragnę więcej!
    Szkoda, że to już się kończy, bo efekt tego wszystkiego jest rewelacyjny!
    Uwielbiam Was po prostu!

    Cały ten blog jest naszpikowany dobrym humorem, no po prostu cud, miód i malyna! :D Mam nadzieję, że nie usuniecie tego bloga, bo będę do niego wracała! ^^
    Kto mi poprawi humor, jak nie wy? :)

    A reakcja Lucjusza... Ha ha ha ha xD
    Nie sądziłam, że kiedyś to powiem : Pokochałam Lucka! :D


    A co do tego bloga... Jeśli jednak będziecie chciały usunąć, to z góry mówię chciałabym wersję PDF :D

    Pozdrawiam Was serdecznie!
    Kocham Was za ten blog :)

    ~ Pure - Blood Princess

    OdpowiedzUsuń
  9. AAA...boski, doczekałam się w końcu XD Szkoda że to prawie ostatni rozdział..będzie mi brakowało tej dawki humoru :) Oj bardzo, bardzo będe tęsknić!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja pierdolę. Rozdział zajebisty!!! Pozdro z podłogi, bo czuję, że długo nie wstanę xd Czy im wszystkim na koniec padło na mózg? Właśnie... Szkoda, że to koniec, ale nie myślałaś, żeby założyć bloga o podobnej tematyce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałaś? Tu były dwie autorki, do której się zwracasz?:)

      Usuń
  11. Dlaczego tak szybko kończą się takie piękne rzeczy ? Reakcja Lucjusza była bezcenna i ta lista leków :) napiszcie coś jeszcze razem PROOOOSZE ! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Potwierdzam. Musicie koniecznie napisać coś jeszcze razem. Reakcja Lucka ? Bezcenna. Lista leków ? Zajebista. To z matką Zabiniego na końcu ? Mistrzowskie. Proszę poinformujcie mnie kiedy znowu zaczniecie pisać coś razem. Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebisty rozdział :D Trochę trzeba było czekać ale nie szkodzi :) mam nadzieje, że epilogi ukarzą się szybciej :D
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. UWIELBIAM TO:D znowu się uśmiałam :) nie ma jak zielone koronki :D czekam na nn i ma nadzieje że będzie on szybko :P
    Calineczka:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Będzie/będą epilog/epilogi? Jeśli tak, to czekam :D
    Co do zielonych kornek Malfoy'ów.... Ja pi*rdzielę xD
    Ten rozdział jest taki spaczony, kocham go! <333333
    KK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą - dla każdej z par osobny epilog :)

      Usuń
    2. Naprawdę? Dla każdej? Ale super. To się zapowiada ciekawy rozdział!!
      Tak ogólnie to to jest tak proste że aż skomplikowane w tym humorze. Bardzo lekka lekturka. Fajne!!

      Usuń
  16. Jejku, trafiłam na tego bloga dopiero niedawno, patrzę, a tu już koniec. Smutam, ale zarazem śmieje się jak głupia do komórki, nie wierząc, że mogłyście wymyślić tak genialne, zabawne opowiadanie. Mogę powiedzieć, że było cudowne i mam anadzieję na więcej takich.
    Pozdrawiam,
    Lizzy

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerze mówiąc rozdział mnie nie powalił,ale rozumiem,że w zasadzie miałyście dosyć. Rozwaliło mnie na łopatki " Rozdupce to bicepsem" i pierdolety. Od tamtej pory śmiałam się w głos. A te zielone koronki? Haha co to ma być?
    Kocham was,ten rozdział w zasadzie całe opowiadanie. Jeszcze nic mi nie poprawiło tak humoru,szkoda,że to już koniec. :C
    Ale i tak, cały czas się cieszę do monitora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam to kilka razy :D Czy będzie wersja w PDF? Ja się staram :3 Idealne na smutne zimowe wieczory!!
      Nie wypisałam się w jednym komentarzu co?
      Jej tworzycie taki świetny duet! Będę cieszyła twarz przez najbliższe kilka dni. Nie mogę się doczekać epilogów :D

      Usuń
  18. Nie no? Koniec? No, ale przynajmniej jest! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne opowiadanie. Miałyście genialne pomysły.
    Wspaniałe zakończenie.
    Pozdrawiam
    Hermione Granger

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzisiaj przeczytałam całego tego bloga i jestem zachwycona! :D
    Spadłam z łóżka, kiedy ojciec Mili otwierał drzwi i Cyzia wymieniała lekarstwa z torebki... Nie no po prostu boskie! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. hahaha sikam z beki musze na kibelek;p ale najpierw skomentuje ;p
    rozdział jest fenomenalny !!!
    Rodzice wymiatają ! W szczególności Malfoyowie ,babcia Neville'a i ojciec Mili xD
    Zielone koronki rządzą ! tak samo jak magopersen, hokusdeprim i extraspazmine chyba sama musze to zażyć ;p
    pozdrawiam i dziękuję za świetny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  22. ale szkoda, że to już koniec...
    Jak zwykle zrobiłyście to zabawnie i zajebiście, bo inaczej nie umiem tego opisać... Nie mogę się doczekać epilogów!

    OdpowiedzUsuń
  23. O boże, jeszcze się śmieję. To było epickie. Szkoda, że zostały tylko epilogi, ale już teraz chcę Wam podziękować, za wymyślenie czegoś tak wspaniałego. Oscara, Nobla powinno się Wam uznać. Najśmieszniejsze opowiadanie ever. Czekam na jakieś natchnienie dla Was, żebyście napisały kiedyś, coś podobnego :>

    OdpowiedzUsuń
  24. Ubóstwiam Was, kobiety. Jak będę miała naprawdę zły humor, to wpadnę na Waszego bloga żeby go poprawić:) Zajebiście Wam wyszło, nie mogę się doczekać epilogów!:)

    Crucio & Gacie Mili Company.

    OdpowiedzUsuń
  25. świetne szkoda tylko że takie krótkie :( czekam na epilog i mam nadzieję że jeszcze razem coś napiszecie bo po prostu to jest epickie co razem potraficie stworzyć :) pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  26. O zesz! rozwalilo mnie: ona jest moja wiewiorka, a ja jej orzeszkiem :)
    Szkoda, ze juz zaraz koniec, ale mimo wszystko na pewno nie zapomne tego opowiadania :) Czy bedzie dostepna wersja PDF?
    Pozdrawiam
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  27. Zachwyt *_*
    Czekam na epilog :D

    OdpowiedzUsuń
  28. wielkie dzięki za to opowiadanie, nie raz się przy nim popłakałam ze śmiechu i poprawilyscie mi nim humor :) szkoda, że to już koniec, ale mam nadzieję, że kiedyś napiszecie jeszcze coś w tym stylu :)
    pozdrawiam,
    Lilly.

    OdpowiedzUsuń
  29. O rajuśku, o matko, matko matkooo!! Jak wy to robicie?! ♥♥ Ryczę że śmiechu! Lucek i ta legenda.. po prostu leżę. XD a Końcówka... rozwalająca! Szczerze to myślałam że Justin zagadnie do Mili xD ale byłyby jajca. Warto było czulekać. :3 Nie mogę doczekać się epilogu. :) A Neville i Pansy... zawał. I babcia Nevilla. XD Kocham. Kocham szczerze i na zawsze. ♥
    Pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeju, doczekałam sie~ <3 Kochamkochamkocham! U Draco rodzinne jest chyba podjarka zielonymi stringami D: Ale i tak kocham <3 Aż sie boje co będzie sie działo jak dowiedzą się co działo się w kuchni 0.o Czekam na epilog/epilogi!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jaka szkoda, że to już ostatni rozdział.. przy każdym śmiałam się prawie do łez! Ten rozdział nie był oczywiście wyjątkiem i po jego przeczytaniu mam zafundowany dobry humor do końca dnia za co wam dziękuje! ;)
    Jedno pytanie- będzie wersja pdf.? Mam wielką nadzieje, że tak..! ;D
    Pozdrawiam,
    Shadow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może znajdzie się jakaś osoba, która, by dla nas zrobiła wersję pdf? Może liczyć na nasza dozgonną wdzięczność:)

      Usuń
  32. Haha, do tej pory boli mnie brzuch ze śmiechu! Tekst z zielonymi koronkami jest bezapelacyjnie epicki! Szkoda że to ostatni rozdział, ale na całe szczęście jeszcze zostały epilogi! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Genialnie
    !!!!
    Czekam niecierpliwie na epilogi :DD

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja geniusz, wczoraj po przeczytaniu tego rozdziału, zaczęłam znowu od prologu i śmiałam się jak głupia ( za często to robię :D) Co tam, że dzisiaj w szkole ledwo na oczy widziałam :))
    Świetny rozdział i całe to opowiadanie...:)
    Jak z wersją w pdf ? :)
    Pozdrawiam i utęsknienie czekam na epilogi,
    L. ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. Chichotałam cały czas :D
    To jest już koniec opowiadania ? Szkoda. :(
    Pozdrawiam, Dramione True Love :)

    OdpowiedzUsuń
  36. mistrzostwo świata. przy żadnym rozdziale się tak nie uśmiałam jak przy tym i zdaje się, z epołknęłam gume do zucia . . .

    nie mogę się doczekać epilogów xD
    ~gumisiek98

    OdpowiedzUsuń
  37. Kocham to opowiadanie i waszą fantazję :))
    To chyba najlepsze co w ogóle czytałam. Pozdrawiam serdecznie i życzę weny :* i oczekuję epilogu.
    Legenda o zielonych koronkach, nie mogę po prostu ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo fajny finał tylko szkoda że już koniec..) Czekam teraz na epilogi a najbardziej na Blinny i Dramione. Karola

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochane Autorki !
    Czytałam cały wasz blog i wreszcie zebrałam się wewnętrznie i oto efekt:
    Cudownie piszecie,macie niesamowite pomysły(rodowa legenda Malfoy'ów) oraz dużo,dużo poczucia humoru :)
    Całym moim spaczonym przez dramione serduszkiem jestem za tym abyście coś jeszcze razem napisały.Na przykład jakąś pokręconą miniaturkę... :)
    Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  40. no wreszcie pojawił się rozdział doczekałam się ! ;p

    Jak zwykle strasznie śmieszny hahahahah ;p kocham to !
    szkoda że to już koniec ;ccccccccc

    OdpowiedzUsuń
  41. No i się popłakałam na końcówce.I doczekałam się nowego rozdziału.Yeah

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie wiem co napisać.
    Więc powiem, że fajnie jest wiedzieć, że doczekam się końca. :*
    Pozdrawiam
    Mel.Feeling

    OdpowiedzUsuń
  43. "To już jest koniec! Nie ma już nic! Jesteśmy wolni! Możemy iść!" XD
    Nie, to zabrzmiało wrednie, a ja - chociaż śmiałam się, jak psychopata i szczerzyłam ząbki do monitora , jak głupia - nie chcę końca DW! TO jest.... takie wspaniałe! *__________*

    Moja ulubiona scena? KAŻDA! :D
    No dobra, ten moment sprawił, że o mało co nie spadłam z krzesła, by zacząć turlać się ze śmiechu na dywanie! XD "Tato... ona nosi zielone koronki! (...) Lucjusz jak rażony prądem podniósł się do wyprostowanej pozycji i uśmiechnął się promiennie. -Panno Granger, zechce pani z nami spędzić święta?" ♥♥♥

    A ta końcówka??!! Nie no!!! Zapowietrzyłam się!! HAHAHAHAHAHAHAHAHAAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAAHHAHAHAHAAH!!!!! :D

    Chciałabym przeczytać kolejną komedię stworzoną przez wspaniałe Ciotki Salazara! Jak i również miniaturkę!!! :) ♥

    Ahhh, jeszcze epilog??!! Ok.... wymyślę coś sensownego, ciekawego i w miarę zabawnego na pożegnanie Diabelskiej Wpadki w komentarzu pod ostatecznym końcem.... ;)

    Trzymajcie się ciepło!! Życzę szalonych pomysłów! :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  44. Rozdział zabawny i bardzo szkoda, że to już koniec :(. Będzie pdf ?

    OdpowiedzUsuń
  45. Nareszcie się doczekałam :)
    Może nie śmiałam się do łez gdy to czytałam jak w poprzednich rozdziałach, ale i tak jest super. Nie które sytuacje i rozmowy poprostu powalały na kolana. Nie mogę się doczekać aż wstawicie coś nowego. Epilog dla każdej pary? Super pomysł, tylko szkoda, że tak szybko jest już epilog, ale nie narzekam. W końcu jeszcze się naczytam o naszych zjawiskowych parach.
    Czekam na coś nowego bardzo zniecierpliwiona! Serdecznie pozdrawiam i Życzę weny Wam obu!
    ~Salvio
    dramione-moment-only-for-us.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  46. Hahahah...
    Pozdrowienia z podłogi! :DD
    Boskie *.*

    OdpowiedzUsuń
  47. Ale jak to koniec? ;_; Ja nie chcę końca ;____________;
    Dropsik

    OdpowiedzUsuń
  48. Przeczytałam cały blog dopiero wczoraj i tak bardzo żałuję, że nie zajrzałam tu wcześniej :D Jak to koniec...? ;c
    Trzęsłam się ze śmiechu, jak to czytałam :D Draco, który we wszystkich rozdziałach mówi o "zielonym" i o "koronkach" :D Hahahaha <3 Nie mogłam z tego :D Dawno się tak nie uśmiałam :D Blaise i Ginny *.* Luna gada tylko o budyniu :D Czytam, czytam i znowu się pojawia, a moja pierwsza myśl: "Zaraz będzie coś o budyniu" :D Podobały mi się reakcje rodziców i ich początkowa sprzeczka :) Przepraszam, ale muszę się przyznać, pewnie ku wielkiemu zdziwieniu pozostałych, że jednym z najlepszych momentów w tym rozdziale, jak dla mnie, był:

    „-Dość! Przesunięcie się! Rozdupce to bicepsem!
    (…)
    -No i rozdupczyłem” – kiedy to pierwszy raz czytałam, to spadłam z krzesła :D Aż się za brzuch chwyciłam ze śmiechu i wtedy… wylądowałam na podłodze :D

    To jest fenomenalne! Tak bardzo szkoda, że to już koniec ;c Już nie mogę doczekać się tych prologów! Oby były długie! :)

    Życzę kolejnych genialnych pomysłów! Pozdrawiam ;*

    Dream♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha xD "prologów" xD Miało być epilogów xD

      Dream♥

      Usuń
  49. Aaaaa!!!! Jest finalik finałów!!!
    Forever Happy! Sceny w przebieralni i pod prysznicem były bezbłędne! Całuski, całuski , świąteczne nanuski..
    O Merlinie zamieniam się w Lune!
    Harry to ma problemy. Wybrać wielki i kilkutonowy poślad czy budyniową świruskę... Oto jest pytanie. Wejście rodziców było najlepsze! Kocham ich!
    Tata Milicenty to wykapana córka... Albo na odwrót. Ksenofilius... Mam ochotę porównać go do pedofila ale tego nie zrobię. Państwo Weasley są rudzi. I to o nich tyle. Pani Zabini to prawdziwa baba z jajami. Gorzej z synem.Malfoyowie mnie rozwalili. W szczególności Lucjusz. Mrau... Zielone Koronki. I już wiemy co trzeba zrobić by stać się panią Malfoy;) I ostatnie zdanie:))) SUPCIO FINAŁ!
    Pozdrawiam z podłogi,
    White Tiger

    OdpowiedzUsuń
  50. Haha Jest w końcu ;3 Mimo wszystko świetnie wyszedł.najlepsze to z rozwalaniem drzwi xd Draco jak zawsze coś o koronkach powie.Wgniotło mnie w fotel :D Chyba zacznę nosić zielone koronki może i mnie się poszczęści haha ;p idealny na koniec :0 / Sandraaa

    OdpowiedzUsuń
  51. hmhmymhym :D W sumie dzisiaj przeczytałam tego bloga całego *_* Miałam go w zakładkach do przeczytania i dziś sobie czytałam :D Powiem jedno blog przezabawny :D Dużo momentów zwala z krzesła :D Czekam na epilog :D I te zielone koronki *______________* / potterkaxx

    OdpowiedzUsuń
  52. Cały blog jest świetny. Rozdziały mega. Uwielbiam was, szkoda że blog taki krótki ale jest super.
    Zapraszam was do mnie na:
    http://od-nienawisci-do-milosci-dramione.blogspot.com
    Aniołek

    OdpowiedzUsuń
  53. Nienawidze, jak to wzlszystko tak sie konczy... ;_; Ten blog jest taaki piieeknyy ;___; <33333

    OdpowiedzUsuń
  54. No cóż ;) Dobiegliśmy końca? Niemożliwe ...
    Gratuluję wam dziewczyny tego świetnego bloga!
    Nie raz, nie dwa, poprawiał mi humor .... ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ale jak to już koniec? :c
    I tak rozdział jest epicki, teraz czekam tylko niecierpliwie na epilog i dziękuję Wam bardzo za tego krótkiego, ale świetnego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  56. Hahahahahahahahahaha o Kurde XD mało co nie spadła z łóżka jak to czytałam XD najlepsze dramione, szkoda ze juz koniec ;ccc
    Życzę weny w każdym bądź razie XD

    OdpowiedzUsuń
  57. KOCHAM, ale to KOCHAM Twojego bloga, jest po prostu jest zajefajny.
    Genialny i już <3
    Dziękuję Ci za niego ;) <3

    Polecam swojego bloga:
    http://historiaomiloscipannyblackdragon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  58. Przykre że już koniec ;-; bo dopiero dzis zaczełam czytać. Nie powiem że to nie było zajebiaszcze. Bo było. Haha wspaniałe. :3 ah ten Lucek XD
    no cóż szanuje to że to wasza decyzja na krótszy blog. Ale i tak koochaam twgo bloga :3 Paulina ^^.

    OdpowiedzUsuń
  59. Genialne, poryczalam sie ze śmiechu.Dodawajcie szybko epilogi, prosimy.
    Wiarołomzyni

    OdpowiedzUsuń
  60. Już sobie wyobrażam Lucjusza w zielonych koronkowych stringach! Rodział jak zwykle świetny.

    OdpowiedzUsuń
  61. Powiem jedno... To moje ulubione opowiadanie!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  62. Super!

    http://destined-to-forever.blogspot.com/

    http://weronika-o-wszystkim-i-o-niczym.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  63. Ona nosi zielone koronki i ten Lucjusz. Narcyza ma piekło ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  65. Merlinie! Kocham was, Ciotki Salazara!

    OdpowiedzUsuń